W naszej Pracowni Artystycznej panował dzisiaj stan twórczego zamętu – takiego, który powstaje tylko wtedy, gdy ktoś w zupełnie niewinnych kwiatach, gałązkach i sznurku widzi… potencjał artystyczny.
Uczestniczki, niczym alchemiczki przystąpiły do corocznego rytuału tworzenia stroików, który z boku wyglądał jak połączenie warsztatów z botaniki, improwizowanego tańca i nieoficjalnej próby do spektaklu o czarach.
Każdy stroik zaczynał żyć własnym życiem: jeden skręcał się w stronę światła, drugi jakby próbował zatańczyć, trzeci układał się w formę, którą najtrafniej można by nazwać „eleganckim chaosem”.

Pin It on Pinterest

Share This